Press "Enter" to skip to content

OD MARIE-MONT DO MARYMONTU – HISTORIA ZAPOMNIANEGO WZGÓRZA

Nie każdy, patrząc na kościółek wznoszący się na wzgórzu marymonckim, domyśla się, że jest to ten sławny pałacyk, w którym żona Sobieskiego, królowa Marysieńka, miała swoją siedzibę i z którym było związane niejedno wydarzenie w naszych dziejach.

Królowa, chcąc mieć własną rezydencję niezależnie od króla, wybrała na ten cel niewielkie wzgórze na północ od miasta, nazywając nową swą siedzibę z francuska Marie-Mont, co ówcześni warszawiacy przerobili na Marymont.

Ten pałacyk Marymoncki to właśnie obecny kościółek, a że tak jest, poucza nas nie tylko nazwa pałacyku (Marie-Mont, wzgórze królowej), ale i dawne widoki, jakie się dotąd zachowały, a przede wszystkim podany w dziele Erndtela „Varsavia physice illustrata”, wydanym w r. 1730. Erndtel, jako lekarz z zawodu, poświęcił wspomniane dzieło, pisane po łacinie, sprawom zdrowotnym miasta, ale że nie był pozbawiony poczucia piękna, więc jeden z rozdziałów swej książki poświęcił opisowi kościołów, pałaców i kamienic warszawskich.

Na tym obrazku u Erndtela widzimy stojący na wzgórzu niewielki pałacyk, kwadratowy w planie, o pięciu oknach na każdym boku, nakryty spadającym na cztery strony dachem, nad którym wznosi się pół-filar, pół-wieża, uwieńczona orłem. Pałacyk miał dwie kondygnacje, a na piętro wchodziło się po schodach zewnętrznych, które z dwóch stron obiegały prawie cały pałacyk naokoło.

Przed pałacykiem zaś, na dole, były dwa pokoje większe, położone na osi budynku, i sześć mniejszych pokoików po obu stronach tamtych dwóch. Na górze natomiast była jedna większa sala, wychodząca na wszystkie cztery fasady, narożniki której były jednak oddzielone ściankami i tworzyły cztery małe pokoiki przy każdym z czterech narożników pałacu.

Gdy później, w pierwszej połowie XIX wieku, gmachy zabrano na pomieszczenie słynnego Instytutu Gospodarstwa Wiejskiego, przeniesione ma. Dopiero po pierwszej wojnie światowej, w 1926 roku, pałacyk przerobiono na kościół, przyczym dobudowano dzwonnicę od strony zachodniej, na którą teraz przeniesiono wejście główne, obniżono mury i usunięto strop dzielący przyziemie od piętra oraz część ścian, wreszcie zamurowano część okien. Zasadniczy rozkład budynku pozostał jednak ten sam.

Co do tego gmachu na dole, w którym mieściła się większa część pomieszczeń Instytutu, a który nie raz wymieniany bywa jako dawny pałacyk królowej Marysieńki, to niech nam udzieli odpowiedzi sam twórca jego, słynny architekt warszawski pierwszej połowy XIX wieku, Antoni Corazzi.

„W spisie budowli, wzniesionych przez niego, podaje on pod rokiem 1844, że wykonał Powiększenie Instytutu Agronomicznego. Z nowym członem połączone dwa pawilony boczne półkoliste w małej odległości od Warszawy„.

Jeżeli weźmiemy pod uwagę, że sto lat temu na gruntach Marymonckich mieszkańców wymieniany inny budynek, mianowicie ten, który wznosi się przy zbiegu ulic Marii Kazimiery i Potockiej… Ale historia rzeczywista i tego budynku jest znana, co przecina drogę wszelkim domysłom. Jest to dawny Grossów, nazwany tak od nazwiska jego pierwszego właściciela, Michała Grosse, słynnego wówczas fabrykanta rękawiczek. Grosse, jak czytamy w jednym z ówczesnych przewodników po Warszawie, „wybudował go dla gości warszawskich chcących używać świeżego powietrza i zimnych kąpieli. Następnie na stawie obok pałacyku postawiono młyn, który nie bardzo przyczyniał spokoju wynajmującym letnie mieszkania, zwłaszcza że w pobliżu będąca karczma sprowadzała również gości nieraz głośnych. Grossów też utracił wtedy pierwiastkowe swoje przeznaczenie i od nazwiska nowego właściciela, Aleksandrówką przezwany, stał się wyłącznie zakładem przemysłowym.”

Takie były dzieje tego skrawka Warszawy. Tu Marysieńka przyjmowała posłów, którzy przybyli do króla Polski, by błagać o obronę Wiednia przed nawałnicą turecką; tu później królowie Sasi polowali na drobną zwierzynkę, a gdy nastały czasy bardziej demokratyczne, stał się Marymont ulubionym miejscem przechadzek dla mieszkańców Warszawy, szczególnie gdy w roku 1820 został połączony drogą bitą z rogatkami i z drogą prowadzącą od miasta do Bielan ponad brzegiem Wisły.

Wówczas, jak pisze w połowie ubiegłego wieku Sobieszczański, „w końcu lasku nad stawem urządzona jest tak zwana kaskada, razem z domem służącym do zabawy, w którym napojów i posiłków wszelakich, szczególnie w porze letniej, dostać można”.

A teraz stawiamy sobie pytanie, czy nie warto by było, ze względu i na posłów do króla, i na „napoje i posiłki”, odnowić dawne tradycje i przywrócić całemu temu zakątkowi Warszawy jego wygląd dawny i pierwotną świetność? A jeżeli tak, to czy nie warto by, cze na tarasie, ale już nad samą skarpą, a więc od strony Wisły, stały dwa pawilony, o trzech oknach na każdej fasadzie — te same, które i obecnie widzimy, tylko że rozbudowane.

Cały ten układ świadczy niezbicie, że pałacyk królowej Marysieńki to właśnie obecny kościółek, tylko zniszczony i zniekształcony, od którego zostały tylko przyziemie z resztami portalu, parę murów wewnątrz i zagrzebane w ziemi fundamenty zewnętrznych schodów.

To prawda, że widok, jaki oglądamy w dziele Erndtela, przedstawia stan pałacyku i pawilonów w epoce saskiej, gdy pałacyk uległ już pewnej przebudowie. Zmiany jednak, które wówczas wprowadzono, nie szły chyba zbyt daleko.

Pojęcie o tym, jak wyglądał pałacyk za czasów królowej Marysieńki, ma nam dać inna rycina, reprodukowana w książce Moraczewskiego „Warszawa”; daje ona nam też wyobrażenie i o tym, jak wyglądał ogród otaczający pałacyk. Są jednak pewne wątpliwości, czy to, co na tej rycinie widzimy, istotnie odnosi się, przynajmniej w całości, do pałacyku na Marymoncie.

Z rozkładem wewnętrznym zapoznajemy się z planu budynku, umieszczonego w dziele Guritta „Warschauer Bauten aus der Zeit der sächsischen Könige”. Były go później jeszcze do Puław, przyziemie pałacyku zostało przerobione na kaplicę, a na górze umieszczono zbiory mineralogiczne i inne Instytutu. Wieżyczka nad dachem zniknęła przy tym, jak i schody zewnętrzne; wysokość gmachu pozostała jednak ta sama.

Sądeckich nie stała jeszcze Warszawa i że gmach na dole, o którym mówimy, istotnie posiada „półkoliste” skrzydła, musimy ten budynek odnieść na rok 1844. Nie może więc to być pałacyk królowej Marysieńki.

Jako taki bywa czasem przez oko. Było już teraz roztoczyć większą opiekę nad tymi budowlami i przeszkodzić szabrownikom rozciągać cegły i tym samym niszczyć dalej zabytki przeszłości? Bo rozciągają i niszczą.

BIBLIOGRAFIA:
OD MARIE – MONT DO MARYMONTU
Wszelkie prawa należą do Stolica : warszawski tygodnik ilustrowany. R. 1, 1946 nr 3 (17 XI)
Nr 3. STOLICA” 17 — 24 listopada 1946 r | napisał i zilustrował Piotr Bohdziewicz

Comments are closed.

Wszystkie prawa zastrzeżone © 2025 | Historia.pl
Magazyn Historyczny - iHistoria.pl
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.